Ot co.

2007-01-18 20:48:52


Popatrzył na jej szczupłą szyję, a potem niżej, na spocone plecy, do których lepiła się sukienka. Wolną ręką rozerwał ją i ściągnął jej majtki; zsunęły się w dół, zatrzymując wokół kostek. Opuścił spodnie i przysunął się bliżej; czując na skórze dotyk gołego ciała, wsadził dłoń pod rozdartą sukienkę, znalazł pierś i zaczął szczypać sutek. Lizał dziewczynę po szyi zbierając jezykiem kropelki potu, które pojawiły się na niej niczym sok na odbdartej z kory gałęzi.

Powoli ogarniało go podniecenie. Żeby dodać sobie odwagi, powtarzał w myślach, że dopóki ją mocno trzyma, może mieć pewność, że dziewczyna nie dowie się kim jest. Robił się coraz ciemniej.

Zaczął o niej rozmyślać. Przypomniał sobie, jak stała w sklepie, jak mówiła, smiała się, rozglądała wkoło nieświadoma tego, ile dla niego znaczy. Gdyby była rzeczą, pomyślał, pewnego dnia mogłaby należeć do mnie.

Pamiętał, jak jej jasne włosy lśniły w promieniach słońca. Te obrazy wydawały mu się takie odległe, a jednak ta sama jasnowłosa dziewczyna leżała teraz pod nim, on zaś szykował się, żeby wejśc w nią z potężną siłą. Zgodnie z prawem natury.

Był teraz w pełni podniecony. Delikatnie pocałował dziewczynie kark, po czym przesunął rękę w dół, głaszcząc i strącając z niej mech i strzępy liści. Trochę się rozluźniła. Spostrzegłszy to, wszedł pomagając sobie ręką; po chwili siedział mocno w środku, pokonawszy delikatną wewnętrzną przeszkodę nie grubszą od liścia... (...)

skomentuj (1)